To gdzie palić?

Nie lubię dymu, mam raczej marne zdanie o palaczach, ale pomysły zabraniające używania legalnego produktu w zaciszu własnego mieszkanie są i śmieszne i straszne.

Zakaz w samochodzie, w pracy, szkole, przystanku, knajpie i ulicy. To gdzie k…a palić??? Zakazać w cholerę sprzedaży, ale jeszcze lepiej znieść wszelkie ograniczenia na wszelkie używki. Truj się durniu jeden z drugim do woli. OK. Ograniczenia dla palaczy w przestrzeni publicznej są zrozumiałe, ale trzeba im pozwolić, żeby sobie w zaciszu domowym pracowali na raka. Jak lubią to niech to robią.

Najcenniejsze co mamy to wolność, także do bycia idiotą, czy człowiekiem o słabym charakterze.

Pracuję od niedawna w knajpie jako barman. Tam gdzie jestem jeszcze w knajpach wolno palić. Wentylacja jest niezła i raczej za dużo tego smrodu nie wdycham choć rzecz jasna wolałbym żeby nikt nie palił. Jak mi to zbrzydnie i zacznę się troskać o swoje płucka i ryzyko raka to sobie poszukam innej roboty. Nie będę tam siedział 10 lat i potem pozywał swojego pracodawcą jak się u mnie (odpukać) rozwinie jakieś draństwo.

Ilość szkodliwych substancji jakie nas otaczają jest zatrważająca! Już jedno piwo może zabić! I jeden ołówek! I jedna skarpetka też!

Kto płaci za te „badania” tym jełopom – „naukowcom”?