Re: > Amerykanie robili takie rzeczy po 50 latach

Zagalopowałeś się, drogi Pomruku, też i w zupełnie inną stronę.

Niedawno samemu udało mi się uzyskać rosyjską lunetką parę pikseli ciemnej strony Merkurego i Wenus (i to na tle tarczy słonecznej 😎

Przy odrobinie wysiłku mógłbym uzyskać podobny efekt co do dziennej Jowisza

i przynajmniej po pixelu Io, Ganimedesa, Europy i Kallisto.

Jakoś zatem nie wierzę, że Rosjanom nie udało się w intertajmie uzyskać, jak piszesz, ani pixela (?) powierzchni wymienionych przez Ciebie obiektów.

Prosto stranno i udivitielno by eto było.

Amerykanie, jak niechcący sam słusznie zauważyłeś, są we wszystkich dziedzinach obrazowania wtórni (nawet w obrazowaniu niewidocznej z Ziemi powierzchni naszego starego, poczciwego Księżyca).

Jak się zdaje, mieszkańcy USA chyba w ogóle niewiele istotnych ciał niebieskich w US zobrazowali jako pierwsi.

Nadrabiają za to, rzecz jasna, jak mogą we „wtórnej” działalności. (Są zatem równei „kreatywni” jak onegdaj tak pogardzani z tego względu Japończycy.)

Nota bonobo, zatem, Amerykanie w ogóle niewiele wnieśli w odkrywanie nowych powierzchni, w tym planet, w naszym Układzie Słonecznym.

Natomiast taki np. pierwszy z brzegu Rosjanin, Anders Johan Lexell, jako pierwszy obliczył orbitę Urana i odkrył, że jest prawie kołowa, skąd wysnuł wniosek, że jest to raczej planeta niż kometa, jak wcześniej domniemywano.

Niewątpliwie Rosjanie potrafili rejestrować też przynajmniej pojedyncze piksele o wiele drobniejszych obiektów. Pierwszym z brzegu przykładem niech będzie planetoida 762 Pulcova o średnicy 137 km, z pasa głównego asteroid, odkryta 3 września 1913 roku w Obserwatorium Simejiz na górze Koszka na Krymie przez Grigorija Nieujmina.

Co ciekawe 762 Pulcova sama posiada swój własny księżyc o wielkość ok. 15-20 km, który obiega ją w odległości ok. 810 km w ciągu ok. 4 dni.

Planetoida nosi nazwę na cześć rosyjskiego obserwatorium w Pułkowie k. Petersburga, które niegdyś miałem okazję zwiedzić.

Jego pierwszymi dyrektorami byli słynni Friedrich Georg Wilhelm von Struve, a po nim jego syn Otto Wilhelm von Struve.

W XIX w. obserwatorium to dysponowało jednym z największych w tym czasie

refraktorów (38 centymetrów), a obecnie, po odbudowie, po doszczętnym zburzeniu przez Niemców w czasie II WŚ, ma takowy, 65-centymetrowej średnicy.

Obiekt znajduje się na liście światowego dziedzictwa UNESCO.

http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/e/ec/Pulkovo_observatory_2004.jpg/300px-Pulkovo_observatory_2004.jpg

W międzyczasie praca astronoma w porewolucyjnej Rosji również nie była bynajmniej najbezpieczniejszym z zajęć. W czasie czystek stalinowskich wielu pułkowskich astronomów, wraz z ówczesnym dyrektorem Borysem Gierasimowiczem, zostało aresztowanych i straconych pod koniec lat 30-ch.

Aha! Nie wspomniałem słowem o długi czas mocno dyskredytowanym na Zachodzie,

6-metrowym teleskopie optycznym BTA-6 na górze Pastuchowa, niedaleko miejscowości Zielenczukskaja na Kaukazie:

http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/0/01/Big_asimutal_teleskop.jpg/300px-Big_asimutal_teleskop.jpg

Co by o nim nie mówić, teleskop ten pozostawał od 1975 roku największym na Ziemi aż do 1993 roku, tzn. do czasu wybudowania dziesięciometrowego Keck 1 na Hawajach.

Do dzisiaj BTA-6 pozostaje największym teleskopem z jednolitym zwierciadłem głównym.

Zwierciadło Kecka 1 składa się z 36 sześciokątnych segmentów.

Wracając zatem do zdjęć z powierzchni, a nie powierzchni, oto podstawowy wniosek i ciekawostka, z której niewiele tylko osób zdaje sobie sprawę:

Lądowniki USA znikąd jako pierwsze nie przesłały ani piksela zdjęcia obiektu w US z samej powierzchni tego obiektu.

I tak na Ksieżycu nie lądowała jako pierwsza sonda amerykańska, lecz akurat rosyjska Łuna-9. I to ona jako pierwsza przekazała zdjęcia z jego powierzchni (rewelacyjne jak na 1966 rok):

http://www.mentallandscape.com/CS_Luna09_DailyExpress.jpg

Nota bonobo 9-ka była dość szczęśliwa w tym względzie (pierwsze zdjęcia z powierzchni Wenus przesłała Wenera-9 w zaledwie 9 lat później).

Co ciekawe, ostatnim obiektem, który miękko wylądował na Księżycu, też nie był lądownik amerykański, a rosyjska Luna-24. Było to 18 sierpnia 1976r. Wykonała ona tam 2,25 metrowy odwiert otrzymując 170-gramową próbkę rdzeniową długości 1,6 m, upakowaną w 8mm średnicy rurkę plastikową, która została zwinięta i dostarczona na Ziemię:

http://www.mentallandscape.com/CS_Luna24_Sample2.jpg

O tym jakoś do dzisiaj cicho w zachodnich mediach. Nic dziwnego… To był ostateczny cios w plecy amerykańskim misjom załogowym na Księżyc… selenonauci wykonywali odwierty do 3 m i zdawało się, że automat się z tym nie upora… od tej pory głucho i cicho było o powrocie ludzi na Księżyc aż po czasy współczesne…

I na koniec, dla wielu już dzisiaj niemal równie odległa ciekawostka: Na Tytanie (na którym zginął nasz bohaterski pilot Pirx) też nie lądowała sonda amerykańska,

lecz dla odmiany europejska i to ona jako pierwsza przekazała zdjęcia jego powierzchni:

http://www.sciencedaily.com/images/2010/01/100115204423-large.jpg

http://www.planetary.org/image/huygens_Shoreline_Panorama.jpg

a nie powierzchni jego atmosfery, no i zdjęcia z jego powierzchni:

http://www.esa.int/images/05,4.jpg

www.youtube.com/watch%3Fv%3DTswOR6iCZXg

tak właśnie rodzi się nowe cesarstwo, nie licząc chińskiego 😎



Co stało się z ludźmi którzy zaufali ich liderom i poszli

czyścić teren wokół reaktora? Każdy z nich, pozostawiony z własnym rakiem, wie, że kiedy umrze, oficjalna liczba ofiar śmiertelnych ciągle pozostanie ta sama… 31 !!! [E.F.]

zmarło ich już 60 000 – Panorama TV 26IV2010

forum.gazeta.pl/forum/w,904,110596844,110596844,Dzien_w_ktorym_wybuchl_Czarnobyl.html