Problemy z wartościowaniem się kłaniają

Problemem społecznym i to ogromnym jest niesamowita tolerancja wobec mordochlejów, ćpunów i innych popaprańców, których uznaje się za chorych i pozwala na współczucie względem tych ludzkich śmieci. Gdyby społeczeństwo jednoznacznie potępiało używki w stylu wódki, fajek i innych przyspieszaczy dobrego nastroju, to może nie byłoby tyle patologii w otoczeniu, które przymyka oczy na palące fajki (albo i maryśkę) oraz pijące tanie wino i browary małolaty, najebanych delikwentów wysikujących się pod sklepem albo zalegających pod ławką w parku, naćpanych gnojków na wiejskiej dyskotece i nabzdryngolonych kierowców. Ludzie nie wstydzą się chodzić ani jeździć na bani. Bo taka już nasza polska tradycja, że „kto nie pije, ten kapuś”, a że świat idzie do przodu, to czemu by dodakowo nie przyćpać?