Palenie sąsiadów jest dla mnie dużym problemem

Mieszkam w domu z wielkiej płyty, a więc w technologii dopuszczającej mnóstwo nieszczelności. Rodzina sąsiada z dołu potwornie dużo pali. Non stop. Zapachy z dołu przemieszczają sie do nas nie przez jakieś tam ściany, ale poprzez te nieszczelności. Najgorsze jednak, że ani wiosną, ani latem nie możemy otwierać okien, bo nikotyna wali do nas przez ich uchylone okna. Jest tego tyle, że czujemy się struci. Żadne prośby nie pomagają, no bo „wolnoć Tomku….”. Nierzadko idzie też dym z balkonu nad nami, mimo że powinno to zaprzeczać prawom fizyki.

Zastanawiające, że ustawodawca chroni mnie przed dymem papierosowym w lokalach, w których nie bywam i na przystankach, gdzie jestem przecież na wolnym powietrzu. Natomiast dopuszcza zatruwanie mnie w swoim własnym domu, gdzie jestem całkowicie bezbronny wobec sąsiadów-palaczy.