Każdy system organizacji zamienia się w groteskę?

Witam!

Jak spojrzeć na historię większości systemów organizacyjnych (państw, firm, partii, a nawet organizmów żywych, czy też komputerów), to w pewnych warunkach działanie określonych sekcji systemu można nazwać groteską. Kilka przykładów:

1. Bo gdy Titanic tonął to też orkiestra grała

Bo gdy Titanic tonął to też był pełny szpan,

Dowódca miał do końca koszulę śnieżno – białą

A para szła za parą w tan”

Mamy tu do czynienia z orkiestrą, której naczelnym zadaniem było dobrze grać, – i ona to robiła. Więc wybiórczo patrząc, niby nie ma się z czego śmiać.

2. W styczniu 1945 w Breslau system rozdziału kartek żywnościowych działał jeszcze całkiem sprawnie. Pracownicy socjalni robili co mogli, by jak najsprawiedliwiej kartki rozdzielać. Co jednak z tego, skoro żywności było tak mało, że nawet dla połowy nie wystarczyło.

3. W 1992 w Soviecie KGB jeszcze całkiem gorliwie pracowało. Robiło raporty, analizy, etc. , tylko była to w większości robota sobie a muzom. Po prostu wyników prac KGB nie miał już kto czytać.

4. „Mój mąż był zapalonym sporowcem amatorem i serce miał jak dzwon. W wieku 50 lat dopadł go tumor. Rok czasu się męczył, jego męki byłyby krótsze, gdyby miał słabsze serce, ale tak nie było.” No cóż, serce wykonywało b. dobrze swą powinność, ale akurat w tej sytuacji to było przekleństwo.

I tak można by mnożyć podobne przykłady. Pytanie jest jednak takie, czy da się opracować system, który takich wad nie posiada.

Swego czasu cierpiało mi się na problemy ze spaniem. Pół nocy nieprzespanej każdy dzień dawało po tygodniu efekt, że cały dzień był do niczego. Robię więc przy okazji eksperyment na sobie związany ze spaniem. I co się okazuje. Im silniej pragnę zasnąć np. o 21, tym gorzej mi to wychodzi, a im słabiej pragnę zasnąć, wychodzi mi to lepiej.

Niniejszy wątek otwieram, by się przekonać, czy macie podobne spostrzeżenia. A więc, czy możliwe jest skonstruowanie systemu z mniejszą ilością takich mankamentów.

Pozdrawiam.