DUŻY problem

stefan4 napisał:

> mnie rzuciłeś. Może chociaż zacznę.

> Elektrownia szczytowo-pompowa w Żarnowcu jest znacznie większa od elektr

> owni szczytowo-pompowej w Solinie.

> Moc Żarnowca: 716 MW.

> Moc Soliny: 200 MW.

Fakt, mój błąd. Co prawda liczy się też energia zmagazynowana, ale 4.5 godz. pracy w Żarnowcu to dość dobre czasowo zaspokojenie szczytu zapotrzebowania na energię późnowieczornego.

> Rozumiem, że kwestionujesz jakieś podane przeze mnie liczby, bo trudno mylić si

> ę o kilka rzędów nie podając żadnych liczb. Gdybyś te liczby przytoczył i wska

> zał, gdzie tkwi mój błąd, to łatwiej byłoby nam dojść do ładu z Twoim kłębkiem.

Dzienne zapotrzebowanie w Polsce na en.el. to 360 GWh. Moznaby przyjąć, że późnowieczorne i nocne zapotrzebowanie to tylko 120 GWh. Wiadomo, że za kilkanaście lat zapotrzebowanie będzie bardziej takie jak w Europie Zach., czyli dwa razy większe.

Gdyby jednak w Polsce próbowano robić duży udział elektrowni wiatrowych i słonecznych, to pomijając nonsens ekonomiczny uzyskiwania kilka razy droższej energii tutaj, gdzie ani nie wieje ani słońce nie praży, to dodatkowo należy pamiętać, że tutaj przerwy w maksymalnym naświetleniu wynoszą nie 13 godzin (szybki zachód, 12 godz. nocy i szybki wschód sł.), lecz mogą trwać kilka dni a nawet kilka tygodni, a realnie ujmując jesienno zimowe ciemności i zachmurzenia to są przerwy kilkumiesięczne. Mało wietrzna pogoda w całej Polsce też potrafi trwać po kilka dni i więcej.

Dlatego te 120-180 GWh dla obecnego zapewnienia energii na kilka, kilkanaście godzin przerwy na wianie wiatru lu braku słońca nalezałoby pomnożyć co najmniej razy kilka, kilkanaście (na owe kilka dni przerwy).

Pomniejsze el.szczyt.-pomp. potrafią zmagazynować poniżej 1 GWh, ale już Żarnowiec (teraz już sprawdziłem) nawet 3 GWh.

Nie są to różnice trzech rzędów między chciejstwem a realiami, ale … dwa rzędy już tak. Bagatela 100-kroć mniej niż chciałoby się mieć na dwa dni bez słońca czy wiatru (pominąć trzeba rozważania tygodni bez tego).

W tym moim przykładzie, że gawiedź ma 2. minuty prądu zamiast 4. godz. szczytu, to właśnie ta drobna róznica 120 razy.

Przypomnę, że typowe nasłonecznienie jakie jest w Polsce w miesiącach poza-letnich, takie jakie jest dziś pewnie w całej Polsce (wyjrzyj za okno), to różnice co najmniej 8-krotnie mniejsze nasłoneczn. w stosunku do żaru w Kalifornii czy na Saharze. Jeśli miałeś do czynienia z fotografiką to uwierzysz w to co napisałem.

Tylko nie pisz, że to tylko jeden rząd różnicy między chciejstwem a realiami.

> darr.darek:

> > z elektrowni słonecznych kosztujących nas tysiące mld euro

> Dla elektrowni, o której pisze red. Ulanowski, koszty są takie:

>
Cytat


> The Blythe plant essentially groups four 250-MW plants, with the first slated t

> o start generating electricity in 2013. The total pricetag is estimated at nort

> h of $6 billion.

>


> Czyli nie tysiące miliardów euro, tylko 6 miliardów coraz chudszych d

> olarów
(pomyliłeś się o 3 rzędy dziesiętne). To daje 6 milionów dolarów za

> megawat — czyli 3 razy więcej niż dzisiejsza cena megawata w klasycznej elekt

> rowni cieplnej.

1 GWh w Kalifornii pracujący tam średniorocznie przez 10 godz. na dobę, to co najmniej 5 razy mniejszy uzysk energii w Polsce. Czyli OPRÓCZ całej mocy el.konwencjonalnych (z parą w gwizdek, gdy zaświeci lub zawieje) liczonej w Polsce na 20 GW potrzeba by było jakieś 200-300 takich elektrowni i setki-tysiące takich zapór jak w Solinie.

Tysiące mld dolarów na same el.słon., a gdzie ustawić tyle zapór, pewnie po miliardzie każda.

> darr.darek:

> > nie będziemy mieć energii przez całą noc a przez zaledwie … 2 minuty.

> Dlaczego 2 minuty? Jeśli przyjąć, że przez 5 godzin dziennie, to… pomyliłeś

> się o ponad 2 rzędy dziesiętne.

Wykazałem, że dwa rzędy różnicy miedzy chciejstwem a realiami to już … realne.

> darr.darek:

> > Magazynowanie podraża koszt energii 3-krotnie

> Jak to policzyłeś? Przecież to zależy bardzo istotnie od sposobu magazynowania

> i od warunków miejscowych. W każdym razie na magazynowaniu traci się e

> nergię. Np. w przypadku elektrowni szczytowo-pompowych odzyskuje się tylko ok.

> 75% energii włożonej.

Odzyskuje się raczej 70%. W Żarnowcu jest aż 100 metrów różnicy poziomów – niespotykane w Polsce. Tam gdzie są mniejsze różnice, tam straty są jeszcze większe.

Mamy juz o 43% wyższą cenę z racji samej straty. 3 GWh odzyskiwane raz dziennie w szczycie warte jest wg ceny hurtowej en.el. ok. 650.000 PLN (od 146 PLN/MWh o godz. 3.00 do 233 o 19.00 na giełdzie).

Ładujemy 4GWh na napompowanie za 640.000 PLN (śr. 160 PLN/MWh), odzyskujemy w szczycie (niecałe) 3GWh warte 650.000 PLN (śr. 220).

Amortyzacja obiektu techn. to pewnie co najmniej 2% średnio. Koszt spłaty kredytu niech będzie tylko 3% rocznie.

Gdyby wart. budowli techn. wynosiła np. 2 mld PLN, to już 280.000 PLN dziennie mamy samych kosztów amort. i utrzymania kredytów inwest.. Praca ludzi, serwis, to może być nieporównanie mniejsza kwota a może też być dużo większa kwota, gdy dochodzą układziki polityczno-towarzyskie. Te elektr. nie są raczej w prywatnych rękach.

I z ceny 160 PLN/MWh mamy 330PLN/MWh po doliczeniu strat oraz amortyz. i kosztów kredytu. łatwo dojdziemy dużo wyżej, gdy rządzi tam dyrektor-wujek burmistrza i 40 ciotek i siostrzenic ministra.

> Gdyby zamiast jednego wielkiego magazynu przy elektrown

> i pójść w miliony małych magazynów przy każdym domu, to… ja nie wiem

To byłoby kilka razy drożej, ze względu na skalę.

>I nie zapomnij starannie przeliczyć to potrojenie kosztu na samym magazynowaniu

Wyliczyłem 2-krotne a reszta zależy od dyrektorów, ciotek i siostrzenic i całej reszty socjalizmu.

> Piszesz odpowiedź na post, w którym wymieniłem różne metody działania i wskazał

> em, jak one się wzajemnie kompensują. A Ty wyśmiewasz pomysł, żeby oprzeć prod

> ukcję energii wyłącznie na słońcu i elektrowniach szczytowo-pompowych. No to j

> a się chętnie dołączam do Twojego śmiechu: ha, ha, ha, ale zabawny miałeś pomys

> ł z tą wyłącznością jednej metody.

To jest przyjęcie metody: jeśli jest opłacalne to idziemy na całość.

U socjalistów jest inna metoda:

– po co liczyć ? po co wyliczać cenę?

– a może tak malutka skala i dotacje, nas zadowoli choćby jeden miliard dotacji, a co to jest jeden miliard na całe państwo i na całą unię. Oni nie zbiednieją, a my sobie podotujemy. Mamy jeszcze wiele różnych pomysłów, byle tak po miliardziku dotacji na każdy pomysł.

– Bo bez dotacji …. to nie ma szans na działanie !

Ja nie twierdzę, że każdy pasjonat jest od razy czerwonym politykiem oszustem. Ale każdy czerwony polityk oszust jest jest skłonny poprzeć niedopracowane teorie takiego nie umiejącego liczyć całości pasjonata, tym bardziej że głupimi i naiwnymi łatwiej mu sterować i mieć ich pod kontrolą.