Czemu nasz polski rząd nie zamknie monopolowych?

Zamyka się sklepy z dopalaczami, w mediach robi nagonkę na tego typu używki, a kilkuletnim dzieciom w szkole serwuje się pogadanki na temat zagrożeń związanych z nimi. Nie robi się jednak pogadanek na temat szkodliwości walenia gorzały, którą każde dziecko przynajmniej raz w swoim życiu widziało na stole w domu rodzinnym, natomiast zapytane o dopalacze kojarzy je raczej z bajką o dziewczynce z zapałkami. Państwo czerpie ogromne zyski z handlu alkoholem i papierosami, więc pozwala obywatelom w spokoju zalewać ryja i kopcić ćmiki, choć skutki tego rodzaju hobby widać potem na oddziałach chorób płuc, serca i onkologii. Wystarczyło paru oszołomów, którzy nie doczytali instrukcji obsługi podrabianych dragów i wylądowali na płukaniu żołądka, żeby polski parlament szybko przegłosował ustawę o zakazie zażywania. Nie bardzo bowiem wiadomo, jak tę „kurwę” podporządkować i opodatkować, to lepiej profilaktycznie przegonić. Podobnie było z e-papierosami.