ciąg dalszy.

Cóż, tak się składa, że palenie jest legalne i nie wdając się w dyskusj

> ę, czemu jest, a coś tam nie jest, dyskryminuje mnie Pan takimi hasłami. Podobn

> ie zresztą jak ta ustawa.

Jazda 130 na godzinę też jest legalna, ale jest wiele miejsc w którym ze względu na współużytkowników dróg prędkość ta jest ograniczona. Praktycznie gnać 130 można tylko na autostradach. Nikt jednak nie burzy się, że takie ograniczenia (jakże bardziej drastycznie mała jest ilość miejsc w których można jeździć 130 w porównaniu do miejsc w których można palić!) dyskryminuje miłośników szybkiej jazdy…

Czas przyzwyczaić się, drodzy palacze, do tego, że nie jesteście sami na świecie, i że Wasza wolnosć kończy się tam, gdzie zaczyna sie wolnosć innych.

> Odnoście natomiast wąchania „samolubnych palaczy” na przystankach i innych miej

> scach rzeczywiście publicznych to powiem, że też na takich bywam i wyraźnie wid

> zę, że tam, z papierosem a właściwie to „popkiem” czy innym „mocarzem” królują

> panowie w podartych swetrach i z wymiętą reklamówką pod pachą zazwyczaj skrywaj

> ącą taniego wiśniowego ulubieńca. A im po pierwsze raczej nie zrobi różnicy, cz

> y palą legalnie czy nielegalnie, tak jak już od dawna w parku.

Tylko że tu znowu w pewnym sensie akceptujesz łamanie prawa. A tymczasem jak nie wystarczyło im kutury żeby nie smrodzić innym, to wprowadzono zakaz. I teraz mam nadzieję róznicę poczują – w kieszeni, jak tylko zacznie sie łupanie mandatów.

A z mojej własne

> j strony, wolę już żeby się kamuflowali dymem, niż wąchać ich osobiste smrody..

Tylko że dla niepalącego to jest leczenie trądu syfilisem… Pewnie jakbyś był niepalący, za to sam również się nie mył, cieszyłbyś się, że maskują smród papierosów smrodem potu… 😛

> Faktem jest, że bardzo duża część tej ustawy jest nie w porządku, jak chociażby

> (bardzo przez waszą Gazetę popularyzowane) stawianie znaku równości między pal

> eniem do kotleta a paleniem przy piwie. W Polsce lokale gastronomiczne nie są p

> ubami a puby nie są restauracjami. Istnieje między nimi wyraźna różnica i gdzie

> kolwiek byłem, widać to było zawsze wyraźnie, jak niepisaną zasadę: gdzie się j

> e tam się nie pali, a gdzie się pali tam się nie je.

A teraz będzie jeszcze prościej:

– tam gdzie się je, tam się je (restauracje)

– tam gdzie się pije, tam się pije (puby

– tam gdzie się pali, tam się pali (palarnie)

> Inna rzecz – zrozumiałe, że niepalący mają prawo mieć swój pub dla niepalących,

> ale dlaczego niby wszystkie?!

Nie dramatyzuj. Przecież palący też mogą chodzić do wszystkich pubów. Po prostu będą musieli wyjść na papieroska. Znam fajny pub we Wrocławiu w którym się od lat nie pali, zawsze staramy się tam pójść ze znajomymi (choć wyjątkowo ciężko tam o stolik) i nie jest to żadnym problemem dla moich palących znajomych (którzy na szczęscie są w zaniku).

Zwłaszcza, że walka o zdrowe i beznikotynowe rac

> zenie się piwem i innymi alkoholami trąci nieco hipokryzją, czyż nie?

Nie. Alkohol nie szkodzi bezpośrednio osobom w Twoim otoczeniu. Dopóki nie zaczniesz bić żony, szkodzisz wyłącznie sobie.

>

> pozdrawiam i życzę zdrowia

Również pozdrawiam.



Samochodem do Turcji -> knsa.pl/turcja.php