Re: Samoświadomość to proces.. dusza – to software

Myślę że nie należy utożsamiać pojęcia duszy z pojęciem samo – świadomości. Samo – świadomość to jest proces, natomiast dusza .. to jest chyba jakiś obiekt ..

Oczywiście pojęcie duszy pochodzi z dziedzin innych niż nauka. Jest to pojęcie używane w dyskursach religijnych, potocznych, dysputach światopoglądowych w tym także w wierzeniach hinduistycznych, po części w buddyzmie a także w wypowiedziach określanych jako ideologię – dość przebrzmiałego już nurtu New Age. Pojęcie duszy było używane przez starożytnych filozofów, w szczególności przez Platona. Później pojawia się jednak także wielokrotnie w tekstach innych, późniejszych filozofów.

Za względu na tak liczne stosowanie tego słowa, należy się zastanowić w sposób racjonalny (..powiedzmy nawet „naukowy”) .. nad pytaniem co ludzie mają na myśli wypowiadając słowo „dusza”. Otóż wydaje się, że ludzie używający tego słowa mają na myśli – raczej osobiste, zindywidualizowane zręby psychiki, po części takie, które są zbliżone do pojęcia osobowości, … szczególności psychicznych danego człowieka, istotnych dla odróżnienia go od innych osób.

Majka Monacka w swojej wypowiedzi chce z naciskiem podkreślić, że dusza nie istnieje niezależnie od ciała.. Możno to podkreślać, uwzględniając współczesny stan rozwoju technologii AI, teorii kognicyjnych, współczesnych możności symulowania mózgu ..

Można jednak zastanowić się nad tym … niejako od końca, tzn. jaka technologia,…hm… dostępna w rękach zaawansowanych cywilizacji byłaby potrzebna aby „móc mieć duszę pewnego człowieka” ..wyekstrahowaną z jego ciała.

Z tego powodu już w pierwszym wpisie, otwierającym ten wątek sugerowałem, że można by pomyśleć o przyszłościowym „precyzyjnym” skanowaniu” mózgu tak aby mieć zapis psychiki pewnego człowieka.. Później należało by z takiego kompletnego zapisu psychiki ..wyróżnić podzbiór ..tych danych o psychice tego człowieka który właśnie dotyczy tylko jego szczególnej, indywidualnej osobowości .. Należałoby się następnie zastanowić czy można ów .: [ podzbiór danych o psychice tego człowieka, dotyczący jego szczególnej, indywidualnej osobowości ] mieć na różnych rodzajach nośników .. hm.. takich jak pomięć komputerowa.. płytka DVD .. No jeśli mielibyśmy taką duszę na … „dyskietce”.. to można by ten plik danych transmitować za pomocy łączy kablowych, światłowodowych, a także jako wiązkę fal elektromagnetycznych ..

Dzisiaj pragnę uświadomić jeszcze jedną możliwość, otóż należy zauważyć ze w obrębie genomu człowieka ( owych 3 miliardów par zasad DNA) istnieje podzbiór .. określający bardzo ściśle nie tylko budowę mózgu(i jego główne, wrodzone funkcje) ale i także .. wrodzone predyspozycje człowieka.. Ten zapis kodowy .. ten fragment genomu można także traktować .. jako pewną reprezentację „osobistych cech psychicznych danego człowieka”

Można dokonywać ekstrapolacji takiego rozumowania .. i zastanawiać się, czy aby taki plik danych (…. albo ten pochodzący ze skanowania mózgu.. albo ten pochodzący z wyekstrahowania danych o mózgu z DNA ) … nie „upchać” w jakieś [„przemiany cząstek elementarnych”] .. Wtedy, owszem stale byłby potrzebny „nośnik materialny duszy człowieczej” .. ale ta materialność tego nośnika daleko odbiegałaby od tego co potocznie rozumie się przez materię..

Oczywiście można by zapytać.. po co ktoś dysponując zaawansowaną technologią miałby się bawić takimi manipulacjami ..

No cóż .. grono osób zabierających głos na niniejszym forum dyskusyjnym .. reprezentujące takie dyscypliny jak A.I., I.T, kognitywistykę.. należy akurat do tych ludzi, którzy wierzą w postęp, w jego sensowność, w to iż będzie on zachodził nadal.. Jeśli tak, to nieuchronnie powstanie cywilizacja, która będzie posiadała możliwości, z dzisiejszego punktu widzenia wręcz „magiczne”.. Bardzo trudno jest się jednak wczuć się w to co było by interesujące dla osób stanowiących ową .. wysoko rozwiniętą cywilizację np. o mocy IV stopnia

[ en.wikipedia.org/wiki/Kardashev_scale

astranaut.org/library/exotic-civilizations-beyond-ka.php

( Stamtąd ..: Any sufficiently advanced intelligence is indistinguishable from nature.) ] ~ Andrew Wader

Re: kolejny argument

Scenariusz ma sens, ale wnioski z niego są chyba nie do końca prawdziwe.

Nie ma nic wewnętrznie sprzecznego w nieskończonej serii zdarzeń, zarówno ciągnących się w przód jak i w tył. Natomiast jest logiczna sprzeczność w istnieniu dwóch zdarzeń, _pomiędzy którymi_ następuje nieskończenie wiele zdarzeń.

W tym scenariuszu pomiędzy 11:00 a 11:01 następuje nieskończenie wiele zdarzeń i stąd wynika sprzeczność. To jest jeszcze prosty scenariusz, bo wiadomo że o 11:01 Fred będzie martwy. Ale co by było, gdyby GR zabijał Freda jeśli jest żywy, a wskrzeszał go, jeśli jest martwy?

W takim scenariuszu widać, że równie sprzeczne byłoby istnienie nieskończonej serii GR w godzinach 11:01-1/n. Za to samo istnienie nieskończonej serii GR, np. co godzina w nieskończoność w przeszłość nie prowadzi do żadnych problemów. O ile nie wprowadzimy jakiegoś wydarzenia _wcześniej_ niż cała ta nieskończona seria.

kolejny argument

alexanderpruss.blogspot.com/2009/10/from-grim-reaper-paradox-to-kalaam.html

Zastanawia mnie czy ten scenariusz ma sens.

Wygląda na to, że GR musi sprawdzić czy Fred żyje zanim wykona akcję. Nie ma nic napisane jak odbywa się sprawdzanie, ale podejżewam iż empirycznie a nie dedukcyjnie na podstawie wzoru, lub wniosków autora.

Jeżeli na podstawie wniosków autora, to co robi jakikolwiek GR w obliczu sprzeczności, czyli jest dla niego Fred kiedy jest jego kolej zarazem martwy i żywy?



„Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona.” – Eugene Bleuler

albo masz konkretniej, bo nigdy nie zgadniesz

> a ciut konkretniej? zechcesz je sprecyzować?

W standardowej wersji EPR masz dwa przeciwne spiny,

które biegną w przeciwnych kierunkach.

Są dwa detektory, np. polaryzatory, które patrzą

z przeciwnych stron i na przeciwne spiny.

Oba detektory są zupełnie równoprawne,

można pozamieniać rolami i nic się nie zmieni: A, B => B,A

tylko zmiana etykiet.

Spiny produkuje źródło, więc zwykle definiujemy te spiny w układzie źródła.

Zatem są już trzy układy: A, Z, i B.

Teraz popatrz na układy detektorów.

Ustawiasz układ tak jak wygodnie: do przodu oś z, x w prawo i y do góry.

Cząstka nadlatuje od przodu, czyli v = -v_z, w obu tak samo,

bo kierunki lotu obu cząstek są przeciwne, ale detektory

są obrócone do siebie, więc widzą to samo.

A kierunki spinów jak będą wyglądać – też tak samo, czy nie?

Pewnie że nie, błehehe!

I to nam wystarczy – zawsze masz 1 bit informacji,

który pozwala wygenerować te obserwowane korelacje.

Re: Spin w MWI

> z krętem akurat w Many Worlds Interpretation nie ma większych problemów

Niestety, ale sprawa nie polega na szukaniu interpretacji

pojęć z opisu matematycznego, lecz na zwyczajnej identyfikacji.

> nie ma tu żadnych problemów z liczeniem precesji Merkurego i wyborem punktu pod

> parcia osi owego tak męczącego Cię zjawiska

To już wyliczyłem – wzór na dodatkową precesję,

o której Le Verrier nie wiedział:

dw = 3/2 * m3/M * m^2 * sin(2pi m/(1-m));

m = n’/n; czyli stosunek obrotów na obu orbitach.

m3/M = d3/d;

m3 i d3 – masa i odległość do trzeciej masy,

d – odległość naszej orbity do środka masy systemu.

Co w przypadku Księżyca jest równe praktycznie 1

(d3 = 150 mln km, no i tam jest też środek masy całej trójki: d = 150 mln km),

więc biedni nie załapali o co chodzi.

Merkury – Jowisz:

m = 1/49 (okresy około 0.25 lat i 12 lat);

trzeci jest tu Jowisz: mj/M = 1/1047;

no i wyliczamy extra precesję peryhelium w stopniach:

dw = 360 * 3/2 1/1047 1/49^2 * sin(2pi/48) = 0.1” / orbitę

400 orbit na 100 lat, więc będzie te 40”, błehehe!

Ten sinus wynika z kręcenia pola przyspieszeń, w którym tańczy badana orbita.

Trzeba oczywiście przeliczyć po wszystkich planetach,

i sprawdzić ile tam faktycznie brakuje, bo może być inaczej… ale nie chce mi się.

> rozumiem, że widzisz tu jakieć problemy z symetrią?

> a ciut konkretniej? zechcesz je sprecyzować?

Lustereczko… prawdę ci powie.

Widziałeś magnes w lusterku?

Spin w MWI

z krętem akurat w Many Worlds Interpretation nie ma większych problemów – ot stan kwantowy jak każdy inny – zmieszany a następnie wstrząśnięty 😎 daje w szczególności… układ o polaryzacji liniowej z 2 zaledwie fotonów o lewym i prawym skręcie…

nie ma tu żadnych problemów z liczeniem precesji Merkurego i wyborem punktu podparcia osi owego tak męczącego Cię zjawiska 😎

rozumiem, że widzisz tu jakieć problemy z symetrią?

a ciut konkretniej? zechcesz je sprecyzować?



„Długi czas byłem przekonany, że istotnie bez energii atomowej ludzkość nie da sobie rady, ze względu na wyczerpywanie się zasobów kopalin – dziś różne alternatywne wyliczenia i koncepcje pewnością moją zachwiały.” – Stanisław Lem

95% Włochów opowiedziało się w referendum przeciwko energetyce atomowej

Re: Po szachach nadchodzi czas na grę „go”

To ciekawe. Ja podejrzewam, że w ciągu kilkunastu lat komputery ograją zawodowców, ale zapewne będzie to wymagało nowych podejść. Bo nie oszukujmy się: Monte Carlo Tree Search to nie jest szczególnie wyrafinowana metoda. A ponieważ zapamiętanie stu milionów rozgrywek samo w sobie nie pomaga w zwycięstwie, nie da się tego zrobić podobnymi metodami, jak przy szachach. Zapewne algorytm musi umieć tworzyć jakieś „pojęcia”, opisujące sytuacje i określające strategie. Ten temat jest też intensywnie badany, w szczególności w grach, w których liczba kombinacji jest o wiele rzędów wielkości większa, niż w Go:

tech.wp.pl/kat,1009779,title,Komputer-sam-nauczyl-sie-grac-w-Cywilizacje-czytajac-instrukcje,wid,13600587,wiadomosc.html

ocena niedostateczna

woynowski1 napisał:

> Ależ zrobiłeś odkrycie! Jest jasne że zrobił to ten sam kreato…..

1)Piszesz nie na temat, poniewaz ja pytałem o model teoretyczny ewolucji uchaśrodkowego u ssakow ,a ty piszesdz o kreatorze. To juz w morde ten wasz neomitomanizm niczego nie wyjasnia i nalezy sie posilkować KREATOREM;-)

2)NAWET O SPRAWACH ,KTORYMI SIE USILUJESZ POSILKOWAC WYPISUJESZ KOCOPOLY.

A tak przy okazji, to jak „pletwy sie przeobrazaly w nogi” ,to jak powstala miednica?

Re: Transformacja zczęka-ucho, ja nie daję wiary!

Ależ zrobiłeś odkrycie! Jest jasne że zrobił to ten sam kreator, który wpierw przerobił strunę grzbietową na kręgosłup, potem dodał żebra, a potem część z nich przekształcił w płetwy, a potem nogi, czy ręce. W dodatki zakańczał te ręce w bardzo dziwaczny sposób, to palce chwytne, to nie chwytne, to kopyta itd itd, a niektóre nawet przekształcił w skrzydła, które w ramach eksperymentów pokrył piórem i skórą.

Jest tylko pytanie kiedy to uczynił, po co i gdzie teraz przebywa i po co? Ależ ma długie wakacje. Oj leniuszek, leniuszek. Mógłby stworzyć nam w kosmosie kosmicznych braci, we dwójkę zawsze raźniej!

Po szachach nadchodzi czas na grę „go”

Kilka lat temu, po tym gdy jasne stało się, że komputery (nawet biurkowe) przerosły w grze w szachy profesjonalnych mistrzów podjęte zostało następne wyzwanie – gra Go.

Gra ta ta o wiele prostrze (i matematycznie bardziej eleganckie) zasady, a jest przy tym o wiele bardziej złożona z obliczeniowego punku widzenia – o wiele większy branching factor, jakies 10^100 RAZY więcej kombinacji niż w szachach, wiecej ruchów na rozgrywke (około 200), większaplansza (361 pól), trudniejsza evaluacja stanu planszy.

O samej grze więcej tutaj: en.wikipedia.org/wiki/Go_%28game%29.

Jeszcze kilka lat temu najlepsze programy grające w Go nie były w stanie nawiązac równej gry nawet z amatorem. Były beznadziejne. Dosłownie 2-3 lata temu dzięki nowej metodzie – Monte Carlo Tree Search udało się znacznie poprawić jakość gry. Małe klastry obliczeniowe osiągają już siłę około 4dan amatorskie grając z ludźmi na serwerach internetowych, a wiekszy klaster zdołał wygrać grę z zawodowcem gdy otrzymał od niego 7 tzw. „handicapów” . Handicapy to sposób ułatwiania gdy słabszemu graczowi, aby rozgrywka była bardziej interesująca (choć nie jest wtedy sprawiedliwa). Komputer (w uproszczeniu) otrzymuje możliwość wykonania pierwszych kilku ruchów na które przeciwnik nie odpwowiada. 7 handicapów dało komputerowi gigantyczną przewagę i nie ma co tutaj mówić o równiej grze, ale jeszcze niedawno nawet to było nie do pomyślenia. System handicapów jest często stosowany podczas treningów w Go, ponieważ gra ta oferuje tak wielkie zróżnicowanie poziomów graczy, że wiekszość gier towarzyskich była by mało ciekawa – ciut silniejszy gracz łoiłby słabszego, tak że ten nie wiedziałby co się dzieje.

Tradycyjnie za maksymalną liczbę handikapów uznaje się 9, co nie oznacza, że wygranie z azjatyckim zawodowcem na 9 handicapach jest łatwe. Zejście poniżej 9 handikapów podczas gry z zawodowcem to już olbrzymi sukces – można piwiedzieć, że komputery „wiedzą już o co chodzi” w Go. Do nawiązania równej walki jeszcze długa droga, zwłaszcza, że mówi się, że najtrudniejsza bariera trudności to ta pomiędzy 1 handicapem, z równą grą. Czekam na dalsze sukcesy.

Aha, Ilośc kobminacji jest tak wielka, że postęp w przyspieszaniu i zrównoleglaniu komputerów niewiele tutaj wnosi. Sposób na lepszą grę komputera w Go musi opierać się na coraz sprytniejszym algorytmie, a nie coraz wiekszej mocy obliczeniowej.

O komputerach i go: en.wikipedia.org/wiki/Computer_Go#Recent_results

Swoją drogą ciekawe, że mózg zawodowego gracza w Go (większośc mieszka w Azji, bo tylko tamtejsze kraje utrzymnują ligi w tym sporcie) jest w stanie tak bardzo zdystansować najlepsze komputery i najbardziej wyrafinowane algorytmy, zwłaszcza, że umiejętność gry w Go to czysto matematyczno-kombinatoryczna zdolność, a nie biologiczno-kulturowo-ewolucyjna umiejetność jak np. rozumienie języka (z którym komputery też mają problem).

Strzelałbym, że minie jeszcze kilkanaście lub kilkadziesiąt lat zanim komputer wygra w Go z zawodowcem w równej grze.

Transformacja zczęka-ucho, ja nie daję wiary!

Przeczytałem dzisiaj ,a wlasciwie od wczoraj do dzisiaj, kilka bajeczek, jak to niby dwie kosci ze szczeki gada (kwadratowa i stawowa) weszły u „gadziego przodka ssaka” do ucha środkowego (do kanału pomiędzy błoną oddzielającą ucho środkowe od zewnętrznego (bebenkową)), gdzie była już jedna kość słuchawa ,to znaczy gadzia kolumienka łącząca błonę bębenkową z uchem wewnętrznym (slimakiem). Natępnie ta kolumienka rzekomo „odkleiła się” z jednej strony (od strony ucha zewnętrzenego) od błony bębenkowej, a na jej miejsce do tej błony bębenkowej jakoś „przykleiła się ” jedna z kości szczęki ,która rzekomo zawędrowała do kanal słuchowego w uchu środkowym-stając się młoteczkiem ,który mamy w uchu. Druga z kości pierwotnie stanowiąca elemen szczęki „przykleiła się” do rzekomo do odklejonego końca kolumienki i stała kowadełkiem. W róznorodnych bajeczkach ,jakie przeczytałem czytałem o wszystkim: o gadach ssakokształtnych ,które miały te kości stawową i kwadratową wielkie i silne,o tych które miały małe i wspomagały się dodatkowo stawem szczękowym typu ssaczego (miały podwójny staw szczekowy ,co wzmagało siłę szczęk-pozniej jeden ze stawow (typu gadziego) miał rzekomo utracić fukcję i kości wchodzące w jego sklad rzekomo zmienily tożsamość z kości stawowych na kości słuchowe). Wiele zapewnień,prześmiewania kreacjonistycznej argumentacji .Wiele kolorowych rysuneczkow i zapewnień, ,ale ZADNYCH KONKRETROW , ZADNEGO RZETELNEGO MODELU TEORETYCZNEGO OPISUJACEGO KROK PO KROKU ,JAK TA TRANSFORMACJA MOGLA SIE ZMATERIALIZOWAC ! Napisano nawet ,ze kosci słuchowe u ssakow powstaja w fazie embrionalnej z tych samych prekursorów ,co kosci szczeki u gadow. Ale nie napisano JAK TO SIE MOGLO KROK PO KROKU STAC. Wielu zwolenikow SAMOdziejstwa powołuje sie na ten motyw w argumentacji anty-IP. Wiec sprawe nalezy wyjasnić. Zamieszczam obrazki i mam nadzieje ,ze ktorys z Was -z goracych oredownikow SAMOdziejstwa-wspomoże moją wyobraznie;-). W poniedziałek tutaj wracam z i zobaczę ,jak daliście radę;-).

Zycze powodzenia i zebyscie nie dostali roztroju nerwowego!;-).

http://evolution.berkeley.edu/evolibrary/images/jawjoints2.gif

Na tym rysuneczku poniżej pokazano jak rzekomo kosci szczeki (jasno-niebieski i zołty kolor) weszly do ucha środkowego, od strony ucha zewnetrznego, i w jakis sposob rzekomo przewodzac fale dzwiekowe ze szczeki ,ktora „przodkowie ssakow” mialy sie wspomagac podczas słuchania przykladając szczękę do ziemi i wysłuchując stapania drapieżnika, na błonę bębenkowa w końcu stały się młoteczkiem i kowadelkiem. I tutaj ślad się urywa i tutaj własnie widziałbym mile Wasze uzupelnienie tego scenariusza.

http://daphne.palomar.edu/ccarpenter/reptile_ear.gif

pozdrawiam.